Polska posłanka w niemieckim parlamencie

Jest wyjątkowa. Nie chodzi tu o jednak jej wygląd. Kiedy ją się widzi, mało kto może się spodziewać, że jest posłanką. Kiedy się z nią rozmawia, nadal nie ma się takiego wrażenia – w pozytywnym sensie.

Moje spotkanie z posłanką do niemieckiego Bundestagu partii zielonych (Bündnis 90. Die GrünenAgnes Malczak było wyjątkowe. Po pierwsze: z racji, że jest ode mnie o rok młodsza (rocznik 1985). Po drugie: rozmowę rozpoczęliśmy po polsku. Urodziła się w Polsce, w Legnicy. W wieku 4 lat wyemigrowała z rodziną do Niemiec. Pomimo iż na stronie internetowej Bundestagu nazywa się Agnes, sama używa swojego polskiego imienia Agnieszka. Największym dla mnie zaskoczeniem było jej zachowanie. Mimo iż jest politykiem, podczas rozmowy wcale tego nie wyczuwałem. Nie była tak egocentryczna jak inni mi osobiście znani przedstawiciele tej grupy zawodowej. Była bardzo miła i nie opowiadała zbyt wiele o sobie. Sama stawiała wiele pytań, chciała się możliwie dużo dowiedzieć o sytuacji w Polsce. Mam nadzieję, że pozostanie taką także w kolejnych kadencjach.

Polityka pokojowa i bezpieczeństwa to priorytety jej działalności w Bundestagu. Jest rzecznikiem klubu parlamentarnego Bündnis 90/Die Grünen do spraw polityki rozbrojenia i członkiem parlamentarnej komisji obrony oraz podkomisji rozbrojenia, kontroli zbrojeń i powstrzymania rozpowszechniania. W ramach klubu zielonych jest odpowiedzialna za sprawy związane z armią. Jest członkiem niemiecko-polskiej grupy parlamentarnej.

Nigdy nie była tak bardzo świadoma swojego pochodzenia migracyjnego jak w dniach tuż po wyborze do Bundestagu: „Nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo osobą z polskimi korzeniami. Nagle spadły na mnie nadzieje i odpowiedzialność związane ze stosunkami polsko-niemieckimi” (…)

Czuje się Polką czy Niemką? „Jest niezmiernie ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Wprawdzie mówię po polsku, ale miałam zaledwie 4 lata, kiedy wyjechałam do Niemiec. Jednocześnie kształtowało mnie to. Jestem i czuję się Europejką i tu spotykają się polskość i niemieckość.” [„Die Unbequeme” taz.de, 17.03.2010]

Uwidacznia się tu zachowanie, które zdaje się być typowe dla większości Polaków. Jak w przypadku Lukasa Podolskiego czy Miroslava Klose, gdy ktoś pochodzi z Polski, jest przez nas od razu widziany jako Polak. Jest to trochę przesadzone. Powinniśmy być dumni, że dana osoba nie wstydzi się polskich korzeni. Nie możemy sobie jej jednak zawłaszczać. Wielonarodowy oznacza europejski.

Krzysztof Konrad Kucharski, czerwiec 2011

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Wprowadź adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

    Dołącz do 3 obserwujących.

  • statystyki

    • 13,629 razy odwiedzono stronę
%d blogerów lubi to: